MEC Koszalin

W gnieździe sokołów zostały dwa jajka

Tegoroczny lęg koszalińskich sokołów wędrownych miał liczyć trójkę potomstwa, ale nieoczekiwanie jedno jako pękło. Jak się okazuje, to rzadki, ale nieodosobniony przypadek w Polsce.

Nila i Ptyś to para sokołów wędrownych, gniazdujących na kominie ciepłowni Miejskiej Energetyki Cieplnej przy ul. Słowiańskiej w Koszalinie. W tym roku Nila zniosła trzy jaja, które oboje rodziców zaczęło na zmianę wysiadywać. Nieoczekiwanie jednak jedno pękło – wówczas Nila, wiedziona instynktem, zjadła zawartość (zarodka jeszcze nie było, a zawartość jest bardzo pożywna). Ptasia para wysiaduje teraz dwa pozostałe jaja.

Jedno jajo pękło podczas wysiadywania.

Skontaktowaliśmy się ze Sławomirem Sielickim ze Stowarzyszenia na Rzecz Dzikich Zwierząt Fundacji “Sokół” z Włocławka, które od lat prowadzi program reintrodukcji sokoła wędrownego w Polsce, opiekującego się również koszalińskimi sokołami. Według jego słów, na około sto jaj, obserwowanych w tym sezonie w gniazdach w całym kraju, trzy pękły. – Nie jest to dużo, ale też nie lekceważymy takich przypadków. Prawdopodobnie gniazdujące w Polsce sokoły mierzą się w tym roku z ptasią grypą, która do tej pory dokuczała na zachodzie Europy. Swoje mogła dołożyć też wyjątkowo mroźna zima. Razem to sprawia, że ptaki są osłabione. Zresztą kilka w tym roku padło – mówi Sławomir Sielicki.

Podczas obrączkowania młodych sokołów, pracownicy fundacji zbierają skorupki jaj do badań, może one dadzą jakieś wskazówki co do kondycji sokołów. – A tymczasem najważniejsze, by wykluły się pozostałe młode i by przeżyły – dodaje Sławomir Sielicki.